Proszę, nie jedź do Szwajcarii

Stanąłem przed dość śmieszną misją. Przynajmniej mnie śmieszy. Bo widzisz, pojechałem do Szwajcarii na wyjazd prasowy, na wycieczkę fundniętą przez biuro turystyczne i teraz muszę się jakoś odwdzięczyć.

Powinienem napisać coś takiego, żebyś strasznie chciał teraz tam pojechać. No ale serio. Przecież już od dawna chcesz. Przecież dobrze wiesz, że Szwajcaria to jakaś totalna idylla. Kraina jak z bajki. I to bez specjalnego naciągania. Po prostu tak tam jest. I to prawda.

Wszyscy to wiedzą. I nikt prawie tam nie jedzie. Czemu? No jak to czemu? Bo jest drogo!

To prawda. Jest obrzydliwie drogo.

Więc coś Ci powiem. Nie jedź do Szwajcarii. Proszę.

Nie jedź. Serio. Zostań tam, gdzie jesteś.

Pojedziesz na rundę pod miastem. W nowym kasku i koszulce.

Pojedź na zawody gdzieś w środku niczego. Wykorzystać przewagę jaką da Ci rower czasowy.

Jedź w modne, tańsze miejsce. Sprawdzić swoje nowe, piękne koła.

Tylko nie jedź do Szwajcarii. Proszę.

Niech Szwajcaria nadal Cię odstrasza.

To magiczne miejsce w środku tego nieludzko zatłoczonego miejsca jakim jest Europa.

Gdzie nagle lądujesz w środku perfekcyjnie spokojnej krainy. W środek natury w najpiękniejszym jej wydaniu.

Na ścieżki i szosy gdzie nikt nie zna słowa tłok.

Tam, gdzie gór w proporcji do ludzi jest tyle, że każdy może z nimi obcować niemal tak, jakby miał je dla siebie na wyłączoność.

Ale serio, nie jedź tam. Zostaw to miejsce takim jakim jest. Nie psuj tego stanu.

Mam nadzieję, że kiedyś tam wrócę. Bo bardzo chcę wrócić.

Z tych wszystkich pięknych miejsc które ostatnimi czasy udało mi się odwiedzić, to właśnie tam najbardziej chcę wrócić.

I mam nadzieję, że kiedy mi się to uda, to te szosy wciąż będą puste, że na ścieżkach będę sam na sam z górami.

Że nic nie będzie rozpraszać tych idealnych momentów bycia sam na sam z naturą.

Niezmącone niczym wzniosłe chwile. Niezmącone kawalkadami motocyklistów, klaksonami i sznurami wycieczek i korków za kulejącymi kamperami.

Ty i góry. Piękne chwile. Momenty zanurzania się w nich tak głęboko, że żaden słownik nie zna słów żeby to opisać.

Prawie nigdzie gdzie byłem, tak nie było. Na pewno nie w Alpach. Ach, jak to dobrze, że jest tam tak strasznie drogo.

To osamotnienie w środku gór to prawdziwe święto.

Liczę, że uda mi się znowu na nie załapać.

Że znowu uda mi się tam udać. Może samemu, może z moimi kolegami, z tymi, z dobrze poukładanymi priorytetami.

I znów będę mógł przeżyć jeden z najpiękniejszych dni mojego kolarskiego żywota.

Więc jeszcze raz proszę, nie jedź do Szwajcarii.

Dziękuję.