Kibicu drogi

To świetnie, że jesteś. Bez Ciebie to nie byłoby to samo. Twoi idole Cię potrzebują. To świetnie, że ich wspierasz, czy wygrywają, czy nie. Że tłumnie wypełniasz brzegi szosy , zdzierasz gardło i tak dalej. Jak na kibica przystało.

No dobra, wszyscy wiemy, że to nie do końca prawda. Po pierwsze, kibicowanie przeniosło się przed monitory. No i dobra. Takie czasy. Mógłbyś spędzać ten czas przed monitorem zupełnie inaczej i chwała Ci za to, że wybrałeś właśnie ten sposób. Dobra. Ale nieprawdą jest też jeszcze coś.

Wspierasz swoich idoli. Jesteś super kibicem. Idol wygrywa, kibic się cieszy, gratuluje. Super. Gorzej kiedy idol przegrywa. W kolarstwie, gdzie startuje prawie 200 osób a wygrywa tylko jedna, trochę łatwiej przegrywać niż wygrywać. Więc idol raz po raz odnosi jakieś tam teoretycznie rzecz biorąc porażki. Bywa. Wtedy wychodzi z kibica kto zacz.

Tak jak na dziesiątym etapie Touru. Kwiatek ucieka z Martinem. Jest wirtualnym liderem. Same głosy pochwały. I dobra. Potem dojeżdża, ze stratami. I się zaczyna. Uwagi. Porady. Pretensje. Oczekiwania. I tak dalej i tak dalej.

Kibicu drogi ale kim Ty jesteś, do cholery? Kim jesteś żeby mieć oczekiwania? Oczekiwania może mieć Oleg Tinkoff do Rafała Majki. Kim jesteś żeby udzielać porad, żeby krytykować i mówić zawodnikowi jak ma jeździć? Na pewno nie jesteś Bjarne Riisem czy innym Wilfriedem Peetersem.

Jak chcesz mieć oczekiwania, jak chcesz strofować to proszę bardzo, tylko pod jednym warunkiem. Zrób trochę więcej wysiłku niż otwarcie nowej karty w swojej przeglądarce, wpisanie kilku słów komentarza i kliknięcie z dumą enter.

Jak chcesz to robić, to najpierw zostań wielkim kolarzem, zyskaj autorytet, wiedzę, doświadczenie. Jak na przykład Riis. Wtedy będziesz mógł pouczać i krytykować, jak najbardziej. Albo ewentualnie możesz spróbować też zostać milionerem, jak na przykład Tinkoff. Będziesz mógł wtedy zatrudnić swoich idoli. I będziesz mógł coś od nich oczekiwać. Dopiero wtedy. Kibicu drogi.

Póki co jesteś kibicem. Szkoda tylko, że zapomniałeś co to oznacza. Zobacz, po angielsku kibic to supporter. Od support, czyli wspierać. Rozumiesz? To takie proste. Wszyscy Twoi idole potrzebują od Ciebie tylko tyle.

Wyobraź sobie, że jesteś swoim idolem. Wejdź sobie na chwilę w jego skórę. Przejeżdżasz etap, łapiesz bombę i przegrywasz go z kretesem. Wracasz potem do hotelu, wchodzisz sobie na swój fanpage i czytasz komentarze. Co byś wolał tam przeczytać? Co by Cię podniosło na duchu? A co wręcz odwrotnie? Sam sobie to przemyśl.

Kibicu drogi. To świetnie, że jesteś. Tylko przypomnij sobie, po co nim jesteś. I nie zapominaj o tym już więcej.

© Szymon Gruchalski