Jak przyjemnie spędzić czwartek odcinek kolejny

wstań o nieludzkiej porze i zamiast teczki wrzuć do samochodu swój rower

i zamiast do pracy pojedź tam, gdzie do tej pory najdalej dojeżdżałeś swoim rowerem

zrób sobie zdjecie “przed”

żeby pod koniec dnia móc zrobić kolejne “po”

bo wiesz, że dziś będzie ten długi dzień w którym doprowadzisz się do euforycznego wycieńczenia

nie zastanawiając się dużo, przywitaj się z górami które calutki dzień będą Ci towarzyszyć

daruj sobie zbędne smalltalki o pogodzie, formie, sprzęcie i innych bo dobrze wiesz, że to co będzie później, będzie o niebo bardziej integrujące niż godziny paplaniny

wybierz boczne drogi które zaprowadzą Cię w miejsca gdzie czas się zatrzymał

na puste szosy na których nikomu się nie spieszy, nikomu nie ma po co jeździć prestiżowymi suvami

w dzikie miejsca nieodkryte przez autorów kolorowych przewodników

takie jak zawieszone na skale Castaras

jedź wyżej i dalej, ciesząc się wysiłkiem

żeby zjeżdżać dłużej i szybciej, ciesząc się ryzykiem

spotkaj Aliego G lokalnych wiosek

i zabierz swojego kolegę który spędził w okolicy kilka lat, w miejsca których nie znał

w coraz bardziej i bardziej wymarłe i piękne wioski

do knajpek które turystów nie zaznały

fundując sobie kawki za euraska i widoki za eurasków milion

i jedź dalej, przez te najspokojniejsze miejsca świata

niepewny drogi wybierz metodę o niebo lepszą, pod wieloma względami, niż Twoj drogi gps

która zaprowadzi Cię na dróżki których nie ma nawet na mapie

do najbardziej ekskluzywnych wesołych miasteczek

bo tylko dla tej garski osób które zaryzykują drogę nieznaną

do tego zupełnie za darmo

zapomnij o tym co wmówił Ci trener i nie oszczędzaj swojego ciała

bo jak będziesz się przejmować cyframi i strefami, nie zdołasz podjechać pod te ściany

ale będzie warto się zmęczyć

bo trafisz na widoki o których miłośnicy dolin mogą jedynie pomarzyć

na zjazdy dające ubaw większy niż wlane w siebie litry drogich trunków

uprawiaj rkś, niech adrenalina się produkuje w najlepsze

zgub się w wąskich uliczkach, niech dziś się dzieje coś przeróżnego

omijaj różne zloty

czy to owiec

czy nie

nieważne, ważne, że Ty dziś na żadnym nie jesteś, więc robisz to, co Ci się żywnie podoba

nie słuchaj porad cyganów którzy na złość wskażą Ci odwrotny kierunek niż ten o który pytałeś

i funduj sobie ubawu coraz więcej

bo ostatecznie to on się liczy najbadziej

nie bój się ryzyka

ale lepiej się nie zabijaj, bo jeszcze długa droga przed Tobą, jeszcze wiele pięknych chwil

fundnij sobie po paru godzinach jakieś lokalne żarcie

jak churros za euraska, które na pewno przegrywają z kretesem z żelami i białkowymi batonami, ale to nie o to przecież w tym wszystkim chodzi

i ruszaj dalej i dalej, w nowe miejsca, po nowe widoki przed Twoimi oczami

w środek krajobrazu jak z westernu

kompletnie dzikie i opuszczone tereny

które powoli zaczynają przypominać Gran Canarię

docieraj w takie miejsca, do jakiech w najśmielszych snach byś nie podejrzewał, że trafisz

i patrz więcej na świat dookoła zamiast na cyfry Twojego komputerka na kierownicy

złóż się w zakręt po raz setny

i sto pierwszy

postaraj się nie dać się zabić kierowcom przyzwyczajonym, że nikt nigdy nie jeździ tymi drogami

a potem nie żałuj sobie uprawiania rkśów

tak, rób to, co tego typu dnia robić należy, żeby bawić się dobrze

napełnij bidony produktami swojego ulubionego sponsora, natury

żeby móc coraz głębiej zanurzać się w tę krainę a’la Gran Canaria

i kiedy już będziesz pewien, że piękniej być nie może

przekonaj się, że to nieprawda

objedź dookoła zbiornik zielonej wody której już za jakiś czas prawie nie będzie

i traf ot tak na wspaniały podjazd

i nie bacząc na to, że to już pora w której Twoi koledzy dawno już skończyliby trening i zalegli na kanapie, rozpocznij najdłuższy podjazd dnia, jeszcze o tym nie wiedząc

żeby przez najbliższą nieskończoność móc oglądać teren którym tu dotarłeś

z coraz bardziej wysoka

kręcąc głową za każdym zakrętem, zaskoczony tym, jaka to niesamowita droga

aż w końcu do Ciebie dotrze, że to trochę ponad Twoje siły

ale przecież wiesz, że to moment w którym zaczyna produkować się to, co ludzie nazwali satysfakcją

kiedy dopadnie Cię kryzys, zobacz, że jesteś straszliwie daleko od domu

w ogóle nie szkodzi!

bo jesteś w tej krainie, gdzie dociera tylko garstka hipsterów sportu

wdrap się tak wysoko, że widok zrekompensuje wszelkie cierpienia

podjazdem niemal dwa razy dłuższym niż Alpe d’Huez

z którego zobaczysz w oddali miasteczka przez które dziś przejeżdżałeś niekończoność temu

jak Ci się zachce, zatrzymaj się w najpiękniejszej toalecie świata

odnajdź się kilometr wyżej niż półtorej godziny umierania temu

żeby odebrać o wiele użyteczniejszą nagrodę niż plastikowy puchar

czyli niekończący się zjazd, cały dla Ciebie i tego z kim tam dotrzesz

wykorzystaj to na co zapracowałeś, jak bardzo tylko się da

zapominając, że już dawno temu przekroczyłeś każdą granicę którą postawiłby Ci każdy trener i w miarę rozgarnięty sportowiec

jedź tak szybko, skupiony tak mocno, że wszystko poza obecną chwilą przestanie istnieć

zanurz się na najbliższe pół godziny w tej kolarskiej nirvanie

aż powoli zacznie Ci się kończyć dzień

i możliwości twojego ciała tym bardziej

i kiedy będziesz mieć już bombę życia, podziel się ostatnim batonem wygrzebanym z kieszonki ze swoim partnerem niedoli, to ten moment, który zdziała więcej niż godziny smalltalków

i to dopiero teraz ten najbardziej banalny napój świata zamieni się w najwspanialszy eliksir

teraz każda tostada czy byle ryż na mleku będzie najsmaczniejszym posiłkiem tej planety

i mimo, że najchętniej położyłbyś się spać na podłodze tej ostatniej kawiarni, to wrócisz na szosę

i mimo, że już ledwo będziesz mógł, pojedziesz dalej, twoje ciało odmawiające współpracy, twoja głowa każąca przestać, to wszystko będzie jednym wielkim katalizatorem satysfakcji

ostatnie kilometry przejedziesz przy magicznym świetle

z długim cieniem za sobą, otoczony wzgórzami pokolorowanymi na złoto

będziesz się ścigać z najwspanialszym przeciwnikiem, ze słońcem, żeby resztką sił dotrzeć tam, gdzie nieskończoność temu rozpocząłeś tę piękną mordęgę

która postarzy Cię o dobre kilka lat

nie szkodzi, wręcz przeciwnie, bo to ten stan, kiedy najbardziej czujesz, że żyjesz

wykorzystasz ten dzień najlepiej, jak tylko wykorzystać go mogłeś.