Jak nachapać się na prowadzeniu bloga

Masz dosyć gnicia w korpo? Czekania na sobotę? Niewolniczej pracy za psie pieniądze i całej tej symulacji życia? Pewnie, że masz dosyć. Kto by nie miał. No, ale co zrobić, trzeba zarabiać szmal co nie.

Nie martw się, możesz go kosić w dużo bardziej humanitarny sposób. Możesz na przykład zostać blogerem. O tak!

Siędzę w tym już dobrych parę lat, rozgryzłem trochę ten system. Pomogę Ci się wydostać z tej dziury. Zdradzę sposób na to, jak nachapać się na prowadzeniu bloga.

Gotowy na nowe, lepsze życie? No to hop.

994474_10152379692247746_290654948989394685_n

  1. Początek. Załóż bloga. Serio. Najlepszym sposobem na to, żeby coś zrobić, jest zacząć to robić. Nazwij go jakoś z polotem, z angielska. Dwie sylaby, jak imię dla psa. Łatwiej będzie go zapamiętać. Zrób sobie wypasione logo. To ważne, pozory to podstawa.
  2. Wrażenie. Ogarnij sobie jakąś wypasioną skórkę na wordpressa. Żeby zdjęcia były ogromne, tekstu mało i waliło po oczach. Zaraz załapiesz czemu tak a nie inaczej.
  3. Kontent. Za nic w świecie się nie staraj. To pułapka. Teoretycznie wartość blogów stanowi zamieszczana na nich treść. Chrzanić to. Czasy się zmieniły. W internecie jest już tyle miernoty, że ludzie przywykli. Wystarczy, że napiszesz cokolwiek i już będziesz artystą. Pisz cokolwiek. Pisz banały. Kreatywność jest Twoim wrogiem. Za duże ryzyko. Wal banałami. Najgorsze co możesz zrobić to napisać coś z pomysłem. Swoją opinię. Połowa zaneguje, połowa nie zrozumie, więc też odruchowo zaneguje. Bądź poprawny politycznie. Karm ego swoich czytelników. Oni tylko na to czekają. Nie jakość, a ilość. Nie staranność, a szybkość. Niech statystyki będą Twoim guru.
  4. Social media. Najpierw fanpejdż. Początki są trudne. Wykup reklamę, wykup lajki na allegro. Niech sprawy nabiorą tempa. Nieważne, że połowa Twoich fanów będzie azjatyckim botami, potem się odkujesz. Kolejne lajki zdobywaj w sprawdzony sposób. Drogie rowery, cycki, cycki + rowery. I memy z piłkarzami. Virale. Lajkuj na potęgę wszystko jak leci. Wszystko i wszystkim. Nieważne jaki szajs lajkujesz. Karm ego, najlepiej jakimś wpływowym personom. Podlizywanie się podstawą budowania więzi społecznych. I przestań się łudzić, że zbierzesz publiczność dzięki temu co piszesz, przecież piszesz popularną papkę, ona nie ma znaczenia. Liczy się ilość lajków. Są łatwiejsze sposoby na ich zdobycie.
  5. Marka. Bądź kimś. Niech Cię podziwiają. Znajdź najbardziej zapyziały ogórion w zabitej dechami dziurze. Wygraj go. Niech ktoś zrobić Ci zdjęcie jak przekraczasz, namalowaną kredą na szosie, kreskę z podniesionymi rękami. Zwycięstwo to zwycięstwo. Lajki to lajki. Jesteś gość.
  6. Własna twórczość. Najgorsze co możesz zrobić w internecie. Niech Cię nawet nie korci. Jesteś w pięknym miejscu? Siedź cicho, nie wywołuj zazdrości. Masz swoje zdanie? Zachowaj je dla siebie. Chcesz skrytykować jakąś postawę? Lepiej wrzuć virala. I cycki. Wróć do punktu trzeciego.
  7. Mainstream. Dołącz do niego. Bierz udział w tych wszystkich fantastycznych akcjach typu splash, #jedzjabłka czy co tam akurat będzie na topie. Są popularne. Bo są popularne. Koniec analizy. Też bądź popularny.
  8. Recenzje. Podstawa nachapywania się. Twoi czytelnicy ich chcą. Ty chcesz się nachapać. Wbrew pozorom jedno świetnie łączy się z drugim. Rób możliwie jak najwięcej recenzji. Gromadź dobra. Pamiętaj tylko o jednej sztandarowej zasadzie. Myśl o swoim nachapactwie, a nie o swoich czytelnikach. Jak badziewnych produktów byś nie dostał do testów, pisz, że są wspaniałe. Będziesz dostawał ich więcej. I więcej. Przecież nikt Cię nie obdaruje swoim produktem oczekując rzetelnej recenzji. Mamy ten swój wolny rynek, to znaczy, że jesteśmy zalani potopem badziewnych produktów. Które trzeba wcisnąć konsumentom, którzy sami tego chcą, stawiając za jedyny czynnik wyboru, niską cenę. Maszynka się kręci.
  9. Bądź kimś. Miarą wartości twórcy w internetach jest nic innego jak ilość lajków. Kiedy zbierzesz ich ilość przeogromną, będziesz mógł odpoczywać. Czego byś nie napisał, będzie przefiltrowane przez tą przeogromną liczbę lajków i odbierane jako coś niezwykłego. Jesteś na szczycie. Brawo.

Jest jeden haczyk. Jeśli Twoją motywacją będzie nachapanie się, to możesz zapomnieć o zimie w Hiszpanii, podróżach i wolności. Na powrót staniesz się tym samym prywatnym niewolnikiem od którego chciałeś uciec. Bo będziesz chciał się nachapać więcej. Ha ha! No to powodzenia na nowej drodze życia.