Góry są dobre na wszystko

Jest taki ładny tekst o górach. O tym, jaką mają potęgę zmieniania ludzi. O tym, że jeśli na świecie jest tyle zła i złych ludzi i skoro skądś oni się biorą, to na pewno nie z gór. Góry nigdy nie zmieniły nikogo na gorsze, a odwrotnie z pewnością wielu. Opowiadał to Piotr Trybalski który wie co mówi, bo w swoim życiu widział gór ilości ogromne.

Mi też ostatnio udaje się coraz więcej być w górach. Coraz częściej wracam w Alpy czy Dolomity. Spędziłem wiele samotnych godzin wśród hiszpańskich wzgórz. Mieszkałem długi czas w górach Møre og Romsdal w zachodnich fjordach Norwegii.

Miałem to szczęście, że przez większość tego czasu, nie musiałem się nigdzie spieszyć ani za niczym gonić. Mogłem w pełni oddać się potędze natury, pobyć w środku dziczy. Może właśnie dzięki temu góry nauczyły mnie wielu pięknych rzeczy. Odebrałem swoją lekcję.

Wlaściwie to kilka lekcji.

DCIM101GOPROG1283784. Processed with VSCOcam with hb2 preset

1. Docenianie małych rzeczy

Był straszliwy upał. Byłem w połowie drogi na Snøtind, najwyższy szczyt w okolicy. Dzień wcześniej zrobiliśmy na rowerach ogromnego tripa po górach dookoła Geirangerfjordu. Byłem odwodniony i wykończony. Dopiero po paru godzinach znalazłem mały strumyk. Najlepsze co w życiu piłem to była właśnie ta woda.
Mam multum takich historii. O tym jak cudownie może smakować banan po pół dnia wspinaczki. Jakie to wspaniałe uczucie kiedy daleko od domu, podczas ogromnego kryzysu nagle zostaniesz poczęstowany kawałkiem taniej czekolady. Kiedy otworzysz piwo na finiszu roadtripa.
O tym, jak zbawienne są kawałki gazety pod koszulką na zjeździe z alpejskiej przełęczy, czy podarowana przez przypadkowego kierowcę kamizelka odblaskowa kiedy zastanie Cię zmrok.
Gdzie na znaczeniu tracą loga, gdzie nie ma miejsca na marketing i sztuczne wartości dodane przez człowieka.
Wszystko sprowadza się do tego, że to co wydaje się tak wartościowe w miastach, w dolinach, te wszystkie pożądane albo obciachowe marki, wymyślne potrawy i drogie trunki i tak dalej i tak dalej, że to wszystkie traci na wartości. Góry weryfikują to, co tak naprawdę się liczy.

DCIM128GOPRO Processed with VSCOcam with hb2 preset

2. Skala.

Stoisz na szczycie góry. Łapiesz oddech po długim podjeździe. I patrzysz. Wsłuchujesz się w ciszę.
Ta ogromna przestrzeń dookoła Ciebie tworzy się od milionów lat. Przy tym wszystkim wokół jesteś malutki jak kropla w morzu. Przez malutką chwilę.
Gdzieś w dole widzisz miasteczko gdzie tysiące takich malutkich osób uwijają się jak w ukropie w dążeniu do czegoś w co tak silnie wierzą. Przeświadczeni o tym jaki są pępkami świata. Z tego punktu widzenia ten pościg nabiera zupełnie komicznego kształtu.
Masz jakieś swoje problemy które Cię dręczą. Z tego punktu widzenia to również traci na znaczeniu.
W tej chwili, na tym szczycie, wszystkie kłótnie, dążenia, lęki czy marzenia. Cokolwiek co wciąż wraca w Twoich myślach, traci na znaczeniu. Życie staje się lżejsze. Znacznie.
Góra uczy Cię patrzenia z dystansu. Dosłownie. Nie też.

DCIM132GOPRO Processed with VSCOcam with hb2 preset

3. Emocje.

Znasz to uczucie kiedy zza zakrętu wyłania się potężny widok jakiego w życiu nie widziałeś? Kiedy po długiej wspinaczce przez las, w końcu linia drzew się kończy i nagle znajdujesz się w miejscu absolutnie niezwykłym? Kiedy pokonasz kryzys, pokonasz dystans i dotrzesz na szczyt? Te momenty kiedy z Twojej piersi wypadają okrzyki zachwytu?
Dla mnie to jest wyznacznik dokładnie tego, do czego dążyć warto. Coś co wychodzi z Ciebie. A nie jest wpływem kogoś na Ciebie. Emocja, która jest esencją, określeniem osiągnięcia tego, o co warto się starać.
Kiedy dasz sobie chwilę na szczycie i patrząc w dal pomyślisz sobie, że życie jest piękne to znaczy, że jesteś już na dobrej drodze.

Processed with VSCOcam with hb2 preset

4.  Tu i teraz.

Do tego sprowadza się większość filozofii. Na tym kończą się rozważania filozofów jeśli chodzi o tematy szczęścia i dobrego życia. Góry wpychają Cię w ten stan czy byś chciał czy nie.
Kiedy naprawdę już wydaje Ci się, że nie masz zupełnie z czego jechać, kiedy stromizna niemal dosłownie zaczyna Cię dusić, kiedy zjeżdżasz z góry na granicy życia i śmierci, kiedy schodzisz po cienkiej grani i wiesz, że przez jeden mały błąd runiesz w przepaść, to to jest właśnie ten święty moment, absolutnego skupienia na obecnej chwili. Nie ma już miejsca na żadną paplaninę w głowie, na wspominanie czy planowanie. To dają Ci góry. Bardzo proszę, oto teraźniejszość skondensowana, nie ma za co. Baw się dobrze.

DCIM128GOPRO Processed with VSCOcam with hb2 preset

5. Igranie ze śmiercią.

To moja ulubiona lekcja. Najbardziej niebezpieczna i najcenniejsza. W tym roku miałem kilka takich chwil, że naprawdę, szczerze bałem się, że nie wyjdę z tego cało. We wnętrznościach dzieje się coś takiego, czego nigdy dotąd nie doświadczyłem. Uczucie prawdziwego strachu.
Na godzinę przed zmrokiem byliśmy na szczycie najtrudniejszego szczytu w okolicy i na powrót szlakiem nie było czasu. Postanowiliśmy, że zejdziemy na skróty, czyli niemal pionowym żlebem środkiem którego płynął strumyk. Wszystko było śliskie, kamienie były luźne, ciężko było się o cokolwiek oprzeć. I kiedy okazuje się, że Twoim jedynym punktem podparcia jest malutki kawałek skały który nagle się urywa, a Ty lecisz w dół z nadzieją, że nie nabierzesz rozpędu i nie runiesz po prostu z całą tą skalną lawiną w dół, to właśnie w tym ułamku sekundy, kiedy swobodnie lecisz w dół, to wtedy dzieją się rzeczy.
Uczucie jak żadne inne. Podobnie jak moment w którym udaje Ci się to przeżyć.
Kiedy z tego wyjdziesz cało, nic już nie jest takie samo. Nie znam doświadczenia bardziej oczyszczającego niż to. Po czymś takim nie ma już miejsca na błahe roztrząsania problemów. Już nie ma się czego bać. Po czymś takim nic już Cię nie rusza.

Dziękuję wam góry za wszystko, jesteście dobre na wszystko.