Establishment kąsa

Pół roku temu wydawało mi się, że złapałem kolarskiego boga za nogi. Że w końcu to mam, że teraz na dobre się zacznie to, na co tyle pracowałem. Ale nie.

Nie zaczęło się nic czego oczekiwałem, ale za to znalazłem odpowiedź na moje pytania.

Po wstępnych rozmowach liczyłem na pytania w stylu:

– gdzie teraz pojedziemy? jedziesz w Ardeny? Na Roubaix? kiedy robimy nowego Roadtripa?

Zamiast tego, zamiast odpowiedzi na pytania które miały ruszyć temat wyjazdów, nakręcania dobrych akcji, tworzenia inspirujących historii, dostawałem tylko jakieś błahe prośby i wciąż wracało pytanie z kategorii:

– słuchaj Szymon, kiedyś pisałeś inaczej, może jednak do tego wrócisz co? Przestaniesz pisać to co ostatnio?

Jasne, że pisałem inaczej. Kopiowałem te informacje które dostałem kiedy zacząłem uprawiać ten sport. Dostałem zestaw informacji na start, tak jak każdy kto zaczyna robić coś na czym się nie zna i bierze to za pewnik. I dopiero po Norwegii, po kilku Roadtripach, wielu przeczytanych książkach, obejrzanych dokumentach i godzinach dobrych rozmów zrozumiałem, że to tylko jedna z wielu ścieżek, ale skrupulatnie podana tak, żeby to ona była wzorcem i normą. Pojawiło się pytanie, dlaczego właśnie ta.

– wiesz Szymon, ludzie wolą hajlajtsy, śmieszne memy, może już nie warto pisać takich tekstów jakie pisujesz?

Teraz już rozumiem w czym rzecz. Bardziej lub mniej świadomie każdemu kto tylko chce coś uciułać sobie na tym sporcie zależy na tym, żeby ten ustalony wzorzec utrzymywać jako ten właściwy. Tripy, jeżdżenie na tym co się akurat ma, zdejmowanie garmina i porzucanie planów treningowych, może i brzmi romantycznie, ale kto ma na tym zarobić? Żeby to się kręciło trzeba ludziom wmawiać jak ważna jest rywalizacja, żeby wciąż kupowali najnowsze gadżety, wydawali góry pieniędzy, jeździli rundki pod miastem do którego są uwiązani pracą w której zarabiają na kolejne zakupy. I robić to tak, żeby wierzyli, że sami na to wpadli. I sami tego bronili. Jesteśmy wychowywani na szczęśliwych konsumentów.

– może coś bardziej pozytywnego napiszesz co Szymon? Wiesz, tak jak należy?

Opowiedziałem o tym moim kumplom z Żoliborza. Lubię czasem z nimi porozmawiać o kolarstwie, mają świeże spojrzenie, największy możliwy do osiągnięcia dystans. Stwierdzili, że to faktycznie niezła granda. Maciek, jeden z najbardziej otwartych umysłów jakie znam, określił to ładnie.

Establishment kąsa.

Koniec. Pomyśl sobie o tym. Sam znajdź odpowiedź czemu tak się dzieje. Czemu establishment kąsa. To wcale nie jest takie trudne. Mi zajęło to tylko kilka lat poszukiwań. Teraz chyba to wszystko porzucę. W imię robienia kasy. Na Tobie. Byle tak, żebyś się nie kapnął. Wierzył, że życzę Ci dobrze.